Czy Panu Bogu nie udała się starość?

Mądre rozważanie Mieczysława Guzewicza „Starość w Biblii”

„Każdy człowiek pragnie żyć długo, a jednocześnie odczuwa lęk przed starością. Jednak życie nieodłącznie związane jest z czasem tracenia sprawności, ubytku sił i zdrowia, odczuwania zależności od innych. Na kartach Słowa Bożego odnajdujemy wiele odniesień do długiego życia, uwieńczonego starością. Owszem, są i takie przykłady, z których wypływa negatywny obraz przeżywania tego ważnego okresu, wieńczącego życie, ale jest ich niewiele. Na samym początku Biblii, w „Księdze Rodzaju”, spotykamy zapis, który nas mocno zaskakuje i budzi wiele kontrowersji. Chodzi o długość życia pierwszych ludzi. O Adamie czytamy, że żył lat 930, jeden z jego synów Set dożył 912 lat. Enosz, syn Seta przeżył 905 lat. Na dalszych stronach tejże księgi czytamy znane opowiadanie o potopie, którego głównym bohaterem jest sprawiedliwy Noe. Jemu dane było przeżyć na Ziemi 950 lat. Starość w przypadku Adama, Seta, Enosza, Noego i wielu innych, o których czytamy na początku Pisma Świętego, trwała zapewne ok. 100 lat (?). Jeśli mieliśmy okazję uczestniczyć już kilka razy w obrzędach pogrzebu, to zapewne pamiętamy treść Psalmu, który często w liturgii pogrzebowej jest wykorzystywany, a który mówi nam, że: „Miarą naszych lat jest lat siedemdziesiąt lub, gdy jesteśmy mocni, osiemdziesiąt” (Ps 90,10). Jak pogodzić treść tych tekstów? Bez głębszego wnikania w zagadnienia egzegezy, szczegółowej analizy tekstów, stwierdzić możemy, że słowa Psalmisty zawierają bardzo rozsądną granicę długości życia na ziemi, zgadzająca się z zasadami fizjologii. Nasz organizm podlega procesom starzenia, które, w zależności od warunków życie, mogą być w pewnym przedziale przyśpieszone lub opóźnione. Ale średnio, to właśnie do przeżycia tylu lat, jak opisują słowa Psalmu 90, jesteśmy predestynowani, naturalnie uzdolnieni. Adam i jego najbliżsi krewni nie byli przedstawicielami jakiegoś innego gatunku ludzi, mającego szczególne predyspozycje do długowieczności. Podanej liczby lat ich życia nie można odczytywać dosłownie. Jest to informacja o jakości życia. Kilkanaście rozdziałów dalej, czytając opis życia Abrahama, znajdujemy informację, że ten wielki Patriarcha przeżył 175 lat. Znane są jego znaczące zasługi względem Boga, prawie wzorowe życie, wielka, podawana za przykład, wiara i tyle właśnie lat. Dożycie takiego wieku jest nawet prawdopodobne, ale w tym samym wersecie czytamy: „A gdy Abraham dożył lat stu siedemdziesięciu pięciu, zbliżył się kres jego  życia i zmarł w późnej, lecz szczęśliwej starości, syt życia, i połączył się ze swoimi przodkami ( Rdz 25, 7-8). Jego starość była późna i szczęśliwa. Piękne i godne pozazdroszczenia, ale jest tu jeszcze owo: „syt życia” (w nowym tłumaczeniu: „syty życia). Nasycony życiem, osiągnąwszy jego pełną ilość, zaspokojony, dopełniony. I to jest już duża wiązka światła, potrzebnego do właściwego odczytania liczb: 930, 912…. Osiągnięcie sytości życia jest stanem wypełnienia w życiu tego, czym powinno się je wypełnić, a czego starość jest tylko dopełnieniem, uwieńczeniem, spokojnym oczekiwaniem na przejście do wieczności. W „Księdze Wyjścia” czytamy: „Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie ( Wj 20,12). Jest to już bardzo czytelnie ukazany warunek i zarazem sposób osiągnięcia sytości życia, jest nim przestrzeganie przykazań, wypełnianie woli bożej. Można więc przypuszczać, że zarówno Adam, mimo swojego upadku w ogrodzie Eden, jak i jego potomkowie starali się żyć zgodnie z wolą Bożą, co zagwarantowało im przeżycie życie w sposób optymalny, więcej niż zadowalający. Jest to jednocześnie dla nas podpowiedź na czym w życiu koncentrować najwięcej uwagi. Podobne zachęty i wskazania wypływają z „Księgi Przysłów”: „Siwy włos ozdobną koroną: na drodze prawości się znajdzie”( Prz 16,31), „Koroną starców – synowie synów, a chlubą synów – ojcowie” (Prz 17,6). Mamy więc już bardzo konkretne wskazania: miarą jakości życia, a więc także jakości starości, jest spełnianie woli Boga, wypełnianie Jego Przykazań, życie zgodne z Ewangelią. Taka postawa jest jednocześnie najlepszym sposobem na łagodzenie lęków przed starością, odsuwania poczucia braku jej sensu, nieprzydatności. Innym przesłaniem w odniesieniu do starości, płynącym z kart Świętych Ksiąg jest wskazanie na wartość tego okresu, korzyści płynące dla całego społeczeństwa, za względu na nagromadzone doświadczenie życiowe. Starość to okres dzielenie się doświadczeniami, przekazywania ich młodszym pokoleniom. W „Księdze Wyjścia” czytamy: „Idź, a gdy zbierzesz starszych Izraela, powiesz im: Objawił mi się Pan, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba i powiedział: Nawiedziłem* was i ujrzałem, co wam uczyniono w Egipcie” ( Wj 3, 16); „Następnie Jetro, teść Mojżesza, złożył Bogu całopalenia i ofiary biesiadne. Aaron i wszyscy starsi z Izraela przyszli i brali udział z teściem Mojżesza w uczcie przed Bogiem”( Wj 18,12). W obu tekstach ukazana jest szczególna rola starszych osób. Stanowili oni w pewnym sensie organ przywódczy, byli grupą pełniąca władzę, wobec której inne osoby ze wspólnoty odczuwały respekt, były posłuszne. Podobne treści zapisane są w „Dziejach Apostolskich”: 3 „W tym czasie właśnie przybyli z Jerozolimy do Antiochii prorocy. Jeden z nich, imieniem Agabos, przepowiedział z natchnienia Ducha, że na całej ziemi nastanie wielki głód. Nastał on za Klaudiusza. Uczniowie postanowili więc, że każdy według możności pośpieszy z pomocą braciom, mieszkającym w Judei. Tak też zrobili, wysyłając jałmużnę starszym przez Barnabę i Szawła (Dz 11, 27-30). W innym fragmencie Nowego Testamentu czytamy: „Starszego wiekiem nie strofuj, lecz nakłaniaj prośbą jak ojca, młodszych – jak braci, starsze kobiety – jak matki; młodsze – jak siostry, z całą czystością! ( 1 Tm 5, 1-2). Jest to przepiękna zachęta do uznania należnej godności wobec osób starszych. Oczywiście nie możemy nie dostrzec, że odrzucenie Jezusa i głoszonej przez Niego Dobrej Nowiny, dokonało się w Narodzie Wybranym właśnie przez starszych ludu. Oni stawiali największy opór Zbawicielowi i doprowadzili do Jego śmierci. Jednak fakty te, i kilka podobnych wydarzeń ze Starego Przymierza (por. Dn 13, 5), potwierdzają, że władza może zdeprawować człowieka, nawet starszego, posiadającego bagaż doświadczeń życiowych, że na każdym etapie życia potrzebna jest pokora, czystość i szczerość intencji, a nade wszystko wierność nieomylnym Bożym Przykazaniom. Starsi Izraela pogubili się w prawach, ale nie tych płynących z Dekalogu, z Tory, tylko tych, które sami sobie namnożyli w wyniku nadużywania władzy i kompetencji. Starość w Biblii jest także symbolem wieczności. Prorok Daniel przeżywa wizję spotkania ze Stwórcą, który objawia mu się jako starzec: „Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła – płonący ogień (Dn 7,9). Zapewne tu znajduje się źródło inspiracji do przedstawiania w sztuce sakralnej Boga Ojca jako siwowłosego staruszka. Jest jednak efekt błędnego odczytywania biblijnego zapisu. W jego głębszej warstwie zawiera się właśnie to przesłanie: głównym przymiotem Boga jest Jego wieczność, a człowiek może w niej uczestniczyć, jeśli doprowadzi swoje życie do sytości. Starość jest dopełnieniem życiowej misji, jest też przedsionkiem do wieczności. Podobne przesłanie zawiera się w obrazie dworu Bożego z Apokalipsy: „Dokoła tronu – dwadzieścia cztery trony, a na tronach dwudziestu czterech siedzących Starców, odzianych w białe szaty, a na ich głowach złote wieńce” (Ap 4, 4). Szczególnie ten apokaliptyczny symbol powinien stać się dla nas, wyznawców Chrystusa, starających się żyć przesłaniem płynącym z Biblii, zachętą do inwestowania w doczesność z myślą o starości. Słyszymy czasami ludowe powiedzenie: „Jakie życie, taka śmierć”. Jest ono wartościowym wskazaniem, ale można, bez obawy o nadużycie, przedłużyć jego treść i powiedzieć: „Jakie życie, taka starość”. Starość jest dopełnieniem życie, czasami 4 szansą, ale proporcjonalnie najkrótszą jego częścią. Młodość, wiek dojrzały to czas intensywnego podążania drogą, dla nas wierzących, wskazywaną przez nauczanie Jezusa, Dekalog. Głównym celem tej drogi ma być biała szata i złoty wieniec.

„Panu Bogu nie udała się starość” Kiedy usłyszałem słowa zamieszczone w tytule wypowiedziane przez lekarz z długoletnią praktyką zasmuciłem się bardzo. Ów naprawdę dobry i ceniony lekarz, pomagający wielu ludziom, również w wieku podeszłym, w tej kwestii trochę za mocno oparł się na wiedzy, rozumie, doświadczeniu. Jego argumenty są słuszne: starość wielokrotnie bardzo upokarza człowieka, sprowadza często bardzo wartościowe osoby do poziomu dziecka, zarówno w zakresie ilości wykonywanych przy takiej osobie czynności, jak i w sposobie rozumowania, postępowania. I taki punkt widzenia jest słuszny, nie pozbawiony uzasadnienia. Ale do naszego ludzkiego, racjonalnego spojrzenia warto dodać nieco głębsze, Biblijne, duchowe, które może być uzupełnieniem, a nie przeciwstawieniem. W Księdze „Mądrości Stracha” czytamy bardzo pouczające słowa: „Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił. Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie, w miejsce grzechów zamieszka u ciebie” ( Syr 3, 12-14). Nie często mamy okazje czytać ten fragment, dlatego pojawiają się w nas zwątpienia co do wartości starości. Autor przytoczonego tekstu najpierw przypomina czytelnikom z każdego zakątka świata i wszystkich czasów, że jednym z podstawowych obowiązków dzieci wobec rodziców jest opieka nad nimi w sytuacji, kiedy już sami nie są w stanie egzystować. Jest to odwieczne prawo naturalne, zawarte także w czwartym przykazaniu Dekalogu. Można jednak interpretację tego tekst przedstawić nieco inaczej. Dla młodszego pokolenia, dla ludzi sprawnych, zdrowych i czynnych zawodowo ludzie starsi, ale także chorzy, niepełnosprawni potrzebni są po to, aby było względem kogo świadczyć dobro. Jest to stwierdzenie bardzo niepopularna w pragmatycznym, konsumpcyjnie i nowocześnie funkcjonującym świecie, ale tak właśnie jest. Człowiek tylko wówczas staje się w pełni człowiekiem, odkrywa i rozwija w sobie najszlachetniejsze cechy i wartości, jeżeli służy drugiemu, szczególnie choremu, niedołężnemu, niepełnosprawnemu. Można podawać wiele przykładów potwierdzających tę prawdę. Wielu z nas przekonało się bezpośrednio, że dążenie do sukcesów zawodowych i 5 finansowych nie przynosi prawdziwego szczęścia, ale bezinteresowna służba drugiemu człowiekowi. Niewątpliwie najpełniejsze możliwości realizacji takiej postawy występują w relacjach rodzinnych. Syrach zachęca więc do służby wobec starszych rodziców, nawet jeżeli ich stan jest bardzo zły. Zapewnia, że taka postawa, wykonywanie codziennych czynności opiekuńczych, jest także możliwością rozwoju duchowego osób młodszych. Dopełnieniem tej prawdy jest zapewnienie, że posługa wobec rodziców może być także dla opiekunów skutecznym sposobem zadośćuczynienia za doczesne winy. Jest to wręcz niesłychane, ale Pismo Natchnione nie pozostawia wątpliwości. A zatem odrzucanie możliwości opieki nad rodzicami, w okresie ich starości, jest odrzucaniem być może najskuteczniejszego sposobu odpokutowania za swoje grzechy, realizacji czyśćca na ziemi! Cierpliwe znoszenie wszelkich przypadłości starszych rodziców, będące także formą wyrażania wdzięczności za ich wieloletni trud i różnorakie wyrzeczenia, staje się dla dzieci skutecznym narzędziem zbawczym. Taka postaw jest także bardzo intensywnie odziaływującym sposobem uczenia swoich dzieci właściwej postawy wobec starszych, co w konsekwencji przyczynia się do naturalnego przygotowywania ich do realizacji takiego nastawienia wobec swoich rodziców. Owo zadośćuczynienie za grzechy osób opiekujących się starszymi może dokonać się jeszcze w inny sposób, nie tylko przez samą służbę, cierpliwą pracę, poświęcenia i trudy. Osoby starsze mają w sobie niesamowity potencjał modlitwy i ofiary. Znamy zapewne bardzo wiele starszych osób, które każdą wolą chwile poświęcają na modlitwę, dużo czasu spędzają w kościele. I jest to bardzo piękna zależność. Nasi kochani seniorzy, dysponujący większą ilością czasu, mogą być dla swoich dzieci, wnuków i prawnuków „zapleczem modlitewnym”, wspierającym ich codzienne poczynania. Obecność osób starszych w rodzinie stanowi wielki skarb właśnie z tego powodu. Ich modlitwa, często dopełniana ofiarą, cierpieniem, może być najskuteczniejszym sposobem wspierania młodszego pokolenia w realizacji wszelkich obowiązków. Ale także może być źródłem wypraszania potrzebnych łask szczególnie wtedy, kiedy obowiązki codzienne powodują osłabnięcie życia duchowego, zaniedbywanie działań zbliżających do Boga. I tu także dostrzegamy wielką wartość modlitwy i ofiary kochanych dziadków, mogących nawet stanowić pełne zadośćuczynienie za grzechy młodszego pokolenia. Zasadę tę wyraził św. Paweł w słowach: „Jeden drugiego brzemiona noście” (Ga 6,2). Rodzice zawsze powinni wznosić nieustanne modlitwy do Boga w intencji swoich dzieci, ale w okresie starości mają szczególne ku temu możliwości. Natomiast wspieranie starszych rodziców przez dzieci jest wielką obustronną korzyścią. Jest pięknym sposobem 6 realizacji Przykazania Miłości Boga i Bliźniego, sposobem niesienia za siebie brzemion, każdy na swój sposób i na miarę możliwości. Można więc powiedzieć, że starość jest tak samo wartościowa, jak każdy inny okres życia człowieka. Zależy to zarówno od postawy człowieka starego, jak i młodego, i od jego stosunku do starości. Jakość każdego okresu życia zależna jest od świadomego zaangażowania się w rozwijanie w sobie, tego, co najszlachetniejsze. Obecność osób starszych w każdej społeczności jest wielkim dobrodziejstwem, z którego mogą korzystać wszyscy. Wielkim nieporozumieniem jest natomiast oddzielanie ludzi starszych od ich naturalnych środowisk, uniemożliwienie wspierania swoją obecnością, utrudnianie młodszym realizacji postawy służby. Przyczynia się do duchowego ubożenia społeczeństwa, a konkretnie młodszego pokolenia, które nie chcą docenić takiego dobrodziejstwa, wielokrotnie uzasadniając swój brak czasu dla rodziców wieloma obowiązkami. Niestety często te inne obowiązki nie są w stanie zaspokoić ich szczęścia, przyczyniają się do degradacji osobowości, a często do duchowej pustki.

Reklamy