Poczciwe ” mruczki ” też nas leczą!

Od dawien dawna prowadzone są badania nad korzystnym wpływem kociego mruczenia na nasze zdrowie. Naukowcy nawet zalecają aby w każdej rodzinie znalazł się chociaż jeden kot.

 Wiele eksperymentów potwierdziło, że mruczenie wydawane przez kota, to potężne narzędzie terapeutyczne, które pomaga właścicielowi szybko odzyskać siły i wyleczyć rany oraz wzmacnia jego odporność. Oto kilka ciekawych faktów dotyczących kociego mruczenia:

  • Okazuje się, że mruczenie – drgania o konkretnej częstotliwości, ma duży wpływ na aktywację układu odpornościowego u człowieka. Dziwne, ale prawdziwe – kocie mruczenie o 20% wzmacnia proces zrastania się połamanych kości.
  • Kocie mruczenie wywiera korzystny wpływ na ludzki układ nerwowy i psychikę.
  • Dźwięk wydawany przez koty powoduje, że u ludzi poprawia się krążenie krwi w mózgu, normalizuje ciśnienie krwi, stabilizuje się rytm serca i zwiększa się odporność na przeziębienie.
  • Koty nie tylko łagodzą stres i pomagają w leczeniu depresji, ale i zmniejszają prawdopodobieństwo powrotu do nałogu byłych narkomanów i alkoholików.
  • Koty pomagają również w zapaleniu okrężnicy, przy wzdęciach, zapaleniu błony śluzowej żołądka, wrzodach żołądka, grypie, bezsenności, zapaleniu kości i stawów, a nawet przy leczeniu oziębłości i impotencji.
  • Badania wykazały, że właściciele kotów żyją średnio o 4-5 lat dłużej, niż osoby nie posiadające kotów. Warto tu jednak dodać, że badania te dotyczyły wszystkich zwierząt domowych – nie tylko kotów. Podczas głaskania zwierzęcia, między nim a właścicielem pojawia się „bioenergetyczny kontakt” powodując iż centralny układ nerwowy człowieka odbiera pozytywne impulsy, które wywołują u niego dobry nastrój.
  • Koty, delikatnie drapiąc pazurkami człowieka, drażnią tzw. „strefy refleksyjne”, jak instrumenty podczas akupunktury.
  • Obecność kotów w domu ma korzystny efekt na zdrowie dzieci, powodując wytwarzanie w organiźmie przeciwciał, które pomagają zapobiegać astmie. Należy jednak pamiętać, że sierść zwierząt to silny alergen, dlatego przed przyjęciem kota, czy psa do domu, należy skontaktować się z lekarzem i wykonać testy alergiczne.
Obecnie w USA i Wielkiej Brytanii dynamicznie rozwija się „kototerapia”. Kot bezbłędnie wyczuwa miejsca na ciele, w których człowiek odczuwa ból lub dyskomfort i kładą się bezpośrednio na nich. Warto dodać, że koty różnych ras i różnego umaszczenia posiadają swoja własną „specjalizację”.

 

Białe koty są uważane za uniwersalne. To głównie te koty wybiera się do celów terapeutycznych. Wskazane są dla spokojnych, cichych osób, ponieważ dodają im energii życiowej. Czarne koty, wręcz przeciwnie – uwalniają swoich właścicieli od negatywnej energii. Są wskazane dla temperamentnych osób. Rude koty poprawiają nastrój swoim panom, a szare mają cechy łączone kotów białych i czarnych.
Koty perskie to mało aktywne i apatyczne koty, które kochają spokój. Proces leczenia przy nich trwa długo i uwalniają przy tym właściciela od niewielkich ilości negatywnej energii. Kot perski uwalnia człowieka od drażliwości i załamań nerwowych. Doskonale „leczą” depresję, bezsenność i rozdrażnienie.
Koty rasy Angora są czułe, miłe i nieagresywne. Uważa się je za najlepszych „diagnostów” różnych chorób, ponieważ kładają się one zawsze bezbłędnie w miejscu bolącym. Zwierzę bardzo mocno angażuje się w proces „leczenia” i potrafi godzinami dotrzymywać towarzystwa właścicielowi.

Kot rasy Sfinks (kanadyjski bezwłosy) to kot kochający spokój. Potrafi bardzo szybko uwolnić człowieka od dużych ilości negatywnej energii i jest jednym z najbardziej utalentowanych kocich lekarzy – doskonale radzi sobie z leczeniem chorób nerek, żołądka i jelit.

Koty syjamskie są w stanie wyleczyć z przeziębienia i uwolnić od wielu chorób zakaźnych. W sposób zupełnie niezrozumiały dla naukowców potrafią zabijać chorobotwórcze drobnoustroje.
Kot rosyjski niebieski to czuły, aktywny i niezależny kompan, który jednak wymaga sporo uwagi. Nie posiada on specjalnych właściwości leczniczych, lecz jest doskonałym „diagnostą”.
Należy tu jednak dodać, że nierasowe, popularne koty radzą sobie z leczeniem człowieka równie dobrze, jak ich rasowi pobratymcy
Naukowcy uważają, że kotki wywierają lepszy efekt terapeutyczny, niż samce. Najszybciej na „kototerapię” reagują osoby z chorobami układu nerwowego i narządów wewnętrznych, w następnym etapie dopiero na tych, którzy cierpią na choroby zwyrodnieniowe kręgosłupa, rwę kulszową, czy zapalenia kości i stawów.

Właśnie poddaję się ” kototerapii”. Moją lekarką jest dwudziestoletnia Józefina, Moja Ukochana Koteczka.

Wszystkich serdecznie pozdrawiam

Marysia

Reklamy